Menu

Klasówka

Blog o nauce, szkołach i całej oświacie. Trochę o mediach, a trochę o wszystkim. Prowadzi polonistka i dziennikarka łódzkiej "Gazety Wyborczej". Piszę z oślej ławki.

Odmieńmy Saryusza-Wolskiego

agatakupracz

Zaczynam z grubej rury: polonistycznym wywodem, jękiem gramatycznej nazistki, płaczem polonistki.

Jacek Saryusz-Wolski stał się problemem nie tylko dla polskiej i zagranicznej polityki, ale także dla nas - biednych filologów. Szturmem wziął media, fejsbuki oszalały na punkcie właściciela tego dwuczłonowego nazwiska, niegdyś polityka Platformy Obywatelskiej, dziś kandydata na przewodniczącego Rady Europejskiej z nadania rządu Prawa i Sprawiedliwości. Jak grom z jasnego nieba ten Saryusz spadł. I - jak to z gromami bywa - ludzkość nie do końca wie, co z tym zrobić, z czym to się je, albo bardziej: JAK to się je.

A póki co Polacy zjeść Saryusza nie potrafią (choć przecież my nawet Francuzów uczyliśmy obiadowego savoir-vivre'u). I z uporem maniaka, niczym dzieci wkładające kwadratowy klocek w okrągły otwór, piszą, mówią, krzyczą: z Jackiem Saryusz-Wolskim!

Jako że blog ten traktować ma o nauce, będzie wykład ex cathedra. Być może kogoś to urazi, kogoś innego zdziwi, jeszcze innemu zrujnuje autorytet, ale powiedzieć trzeba stanowczo: Jacek Saryusz-Wolski się deklinuje!

Tak, mili Państwo. Deklinuje się zawsze: od rana do nocy, od początku do końca, od poniedziałku do niedzieli, od jesieni do lata, gdy pada i nie pada, gdy smutno i gdy wesoło. 
Odmienia się jego imię i oba człony nazwiska. Choć sam zainteresowany ćwierknął na Twitterze, że człon jego pierwszy pozostaje nieodmiennym, to język polski ćwierka co innego.

Zasada jest taka: nazwiska dwuczłonowe odmieniamy w całości, chyba że jeden z członów to nazwa herbu, jak w przypadku herbu Korwin. Oczywiście, zapytają Państwo: a skąd ja mam wiedzieć, kiedy jest herb? Wychodząc oczekiwaniom społeczeństwa naprzeciw, językoznawcy dopuszczają dwie możliwości: odmieniać lub nie. I tak możemy powiedzieć, że tęsknimy za ciepłem Janusza Korwin-Mikkego lub Janusza Korwina-Mikkego.

Niestety, Jacek Saryusz-Wolski herbem w nazwisku pochwalić się nie może. Dlatego też mogę tęsknić jedynie za Jackiem Saryuszem-Wolskim. Co innego, gdyby nazywał się Jacek Jelita-Wolski - wtedy proszę bardzo, bo herbu jest właśnie Jelita. 

I na nic zda się tu obrażanie, utyskiwanie, że sobie nie życzę, że nikt mi tu mówić nie będzie, kiedy ja się deklinuję, a kiedy nie. Mogę sobie potupać nóżką i pogrozić piąstką, ale skoro poddajemy się gramatyce pisząc "już", a nie "iósz", to bądźmy konsekwentni i Saryusza odmieniajmy przez wszystkie przypadki.

 

© Klasówka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci